Do napisania tego tekstu zostałem sprowokowany zachowaniem przedstawicielki konkurencyjnej firmy ubezpieczeniowej.

Pomimo, że mamy wakacje część szkół za pośrednictwem Rad Rodziców wyłania towarzystwa ubezpieczeniowe, które od 1 września będą ubezpieczały uczniów w ramach tak zwanego NNW szkolnego. Uczestniczyłem wraz z przedstawicielami trzech innych towarzystw w prezentacji takich ofert. Była mowa o uczciwości, o etyce, mówiono też, aby pamiętać o wyłączeniach odpowiedzialności towarzystwa, tzn. sytuacjach, w których nie będzie wypłaty odszkodowania.

Jakież było moje zdziwienie, że osoba, która najwięcej o tym mówiła, gdy przyszła kolej na nią, podczas prezentowania swojej propozycji zaczęła ją po prostu „ulepszać”. Chcąc podkreślić wyjątkowość oferty wskazała, że odpowiedzialność dotyczy też zajęć w klubach sportowych za wyjątkiem sportów walki. Na dowód tego przytoczyła zapis z warunków ogólnych (OWU), a tu pierwszy „zonk”. Liczba dyscyplin, które są wyłączone jest większa.  Jest też zapis mówiący o tym, że nie podlegają mu konkurencje, w których udział wynika z obowiązkowych zajęć sportowych prowadzonych przez Jednostkę Organizacyjną. Według interpretacji tej pani dotyczy to także klubów sportowych.

Nie wiedziała, że parę linijek wyżej był zapis w OWU, który wyraźnie podawał definicję jednostki organizacyjnej w jednoznaczny sposób wykluczający kluby sportowe. Oznacza to, że uczeń objęty takim ubezpieczeniem, który będzie należał do klubu sportowego i ulegnie wypadkowi podczas treningu nie otrzyma odszkodowania.

Być może był to niezamierzony błąd, ale przy dalszej prezentacji pani ta jeszcze bardziej chciała podkreślić jak dobrą ma ofertę.  Z nie ukrywaną satysfakcją powiedziała, że jeżeli szkoła ubezpieczy uczniów to otrzyma 20% zebranej składki. Było widać dumę na jej twarzy, że nikt jeszcze o tym nie mówił a ona jest pierwsza. Miny pozostałych uczestników spotkania, bezcenne. Na nasze sugestie, że jest to niezgodne z prawem pani dalej brnęła w to podkreślając, że prawnicy firmy wiedzą co robią i dopuszczają tego typu darowizny.

Dopiero stanowcza reakcja dyrekcji szkoły, która  przedstawiła opinię radcy prawnego urzędu jednoznacznie stwierdzającą, że tego typu praktyki są niedozwolone spowodowała, że pani ta wycofując się zaproponowała w zamian obniżkę składki o 6% lub zwiększenie zakresu ubezpieczenia.

Kultura tej pani wyszła w czasie przerwy, podczas której członkowie rady rodziców podejmowali decyzję o wyborze oferty. Okazało się, że jest ona dyrektorem oddziału. Według niej my jako zwykli agenci nie będziemy jej mówili czy jest to zgodne z prawem czy nie. Tak skończyła się etyka i inne wartości wcześniej głoszone. Kolejną przykrą sprawą było to, że ta pani dyrektor była z agentką i jako przełożona pokazała jak wyglądają negocjacje i kulisy sprzedaży ubezpieczeń.

Czy to była ignorancja, czy braki szkoleniowe, czy być może celowe działanie, tego nie wiem.

Ja głośno mówię, że się z tym nie zgadzam. Należy piętnować takie postępowania. Nazywając rzecz po imieniu była to po prostu propozycja łapówki  połączona z brakiem profesjonalizmu. Takie zachowanie w oczywisty sposób szkodzi, z trudem budowanemu przez ubezpieczycieli, wizerunkowi instytucji zaufania publicznego. Mimo iż szanuję konkurencję, to karygodne jest wpływanie na decyzje konsumenta przy jednoczesnym nawoływaniu do łamania prawa.

Należy też zwrócić uwagę, że w całym tym zamieszaniu pominięto najważniejszą rzecz. Postępując w ten sposób zapominamy o interesie dzieci, a to ich dobro i bezpieczeństwo powinno być najważniejsze.

Decyzją rady rodziców to nasza oferta została wybrana.

W kolejnym tekście omówię zmiany w Ustawie o działalności ubezpieczeniowej i reasekuracyjnej, które weszły w życie 1 stycznia 2016r. Do najważniejszych należy między innymi funkcjonowanie ubezpieczeń zawieranych na cudzy rachunek. Zapraszam do lektury.

Adam Stefański

03.07.2017r