Nigdy nie spotkałem kogoś kto lubi tracić pieniądze. Może zabrzmi to dziwnie, ale też nigdy nie spotkałem bogatej osoby, której inwestycje przynosiły tylko zyski.

Rozmawiałem natomiast z wieloma niezbyt zamożnymi osobami, które nigdy nie straciły ani złotówki inwestując swoje pieniądze. Potwierdzeniem tego może być fakt, że większość z nas uważa lokatę bankową jako najlepszy sposób pomnażania kapitału. Oczekujemy też gwarancji od państwa, dlatego między innymi bardziej odpowiada nam ZUS jako gwarant naszych składek i emerytur.

W ostatnim roku wskaźnik WIG na polskiej giełdzie wzrósł ponad 30%, ale ludzie przepełnieni strachem zaakceptują 1,5% proponowane przez bank. Można zauważyć, że nie chcą pomnażać pieniędzy ponieważ wybrali opcję nie tracenia pieniędzy. Jak widać strach jest kosztowny. Każdy z nas, biedny czy bogaty ma w sobie takiego cenzora. Jest to normalne zjawisko. Jedni boją się np. pająków inni, że mogą stracić to co posiadają. Problem zaczyna się w tym jak sobie z tym radzimy, jak radzimy sobie z niepowodzeniami.

Jeżeli nie cierpisz ryzyka i zmartwień, zacznij po prostu wcześniej oszczędzać. Proste, prawda? Przeanalizujmy to na przykładzie.

Mój znajomy założył sobie, że w wieku 60 lat zostanie rentierem i będzie żył ze zgromadzonego kapitału. W wieku 25 lat rozpoczął realizację tego planu. Już wtedy prowadził firmę i mógł pozwolić sobie na  zainwestowanie 1 tys. zł miesięcznie. Nie bał się ryzyka (tym bardziej, że zakładał inwestycję długoterminową). Aktualnie, po 17 latach zgromadził już prawie 600 tys. zł, średni zysk przez ten czas to ok.11% w skali roku. Jeżeli dalej go utrzyma na tym samym poziomie to w wieku 60 lat będzie milionerem, na jego koncie będzie prawie 5 mln zł.

Jeśli będzie przeznaczał na inwestycję 1 tys. zł miesięcznie a zmieni strategię inwestycyjną na  bardziej asekuracyjną, zapewniającą zysk w skali roku na poziomie np. 5% to w wieku 60 lat powinien zgromadzić  ponad 1 mln 800 tys. zł żywej gotówki. 

Firma, którą prowadzi cały czas rozwija się. W między czasie została przekształcona w spółkę z o. o. Udziały, które posiada już dzisiaj warte są ok. 1 mln zł.  Wszystko wskazuje na to, że jego  plany będą zrealizowane.

A co by było, gdyby z podjęciem decyzji o realizacji planów odczekałby np. 5 lat? Okazuje się, że teraz miałby  zgromadzone niecałe 300 tys. zł a wieku 60 lat 2 mln 800 tys. zł. Można zauważyć, że 5 lat zastanawiania się w jego przypadku kosztowałoby na dzień dzisiejszy ok. 300 tys. zł a w łącznym rozrachunku ponad 2 mln zł. Byłby też on w mniej komfortowej sytuacji. Musiałby jeszcze bardziej ryzykować, aby osiągać większe zyski z inwestycji. Wiadomo, że wiąże się to z możliwością straty, która w krótkim okresie czasu jest też trudna do odrobienia.

Kryzys finansowy w roku 2008r spowodował, że jego portfel inwestycyjny przez pewien czas skurczył się. Dzisiaj odrobił on straty i to z nawiązką. Przed nim zapewne jeszcze nie jeden kryzys i krach na giełdzie.

Doświadczeni inwestorzy porównują reakcję początkującego inwestora do zwykłych zakupów. Gdy supermarket ma promocję, np. papieru toaletowego, konsumenci spieszą po jego zakup i magazynują go. Gdy giełda ma wyprzedaż, często nazywaną krachem lub korektą, konsumenci uciekają z niej. Gdy supermarket podnosi ceny, konsumenci robią zakupy w innym sklepie. Gdy giełda podnosi ceny, konsumenci zaczynają kupować.

Ten przykład pokazuje nam jak ważna jest umiejętność dostrzegania okazji do zarabiania pieniędzy, ale też posiadanie planu i konsekwentne jego realizowanie.

Warto pamiętać, że:

  • procent składany „lubi” długoterminowe inwestycje.
  • jeżeli mamy odpowiednio długi horyzont inwestycyjny to możemy pozwolić sobie na bardziej ryzykowne inwestycje pokonując strach, który w tej sytuacji byłby złym doradcą.
  • nagrodą za podjęcie ryzyka jest większa wygrana.

Nie bójmy się ryzykować, gdyż okazje inwestycyjne może dostrzec ten komu widoku nie przysłania strach. Najpoważniejszym powodem nieosiągania finansowego sukcesu jest zbyt bezpieczne działanie. Ludzie tak bardzo boją się straty, że tracą. W naszej głowie kłębią się pytania  "Co będzie, jeśli firma, której powierzę pieniądze upadnie zaraz po tym, jak zainwestuję?", "Co będzie, jeśli stracę pracę?", "Co będzie, jeśli moje plany rozsypią się?", itd.

Zawsze znajdzie się też ktoś, kto niby w dobrej wierze będzie starał się „zasiać w nas” lęk. Zwykłe pytanie z jego strony „Czy dobrze zastanowiłeś się?” lub stwierdzenie, że „Nie jest to dobra inwestycja” powodują, że wycofujemy się. Pokutuje w nas przekonanie, że przykładowa „Goździkowa” z reklamy leku jest lepszym fachowcem od lekarza. A nasz znajomy pomimo, że ledwo wiąże koniec z końcem  najlepiej zna się na inwestycjach.

Wiem, że nie każdego jest stać odłożyć 1 tys. zł miesięcznie. Jeżeli chcemy zrealizować swoje plany inwestycyjne, osiągnąć niezależność finansową,  powinniśmy przeznaczać na ten cel 10% swojego miesięcznego dochodu.

"Wygrywanie oznacza brak strachu przed przegraną", wszak porażki inspirują zwycięzców a pokonują przegranych.

Adam Stefański

10.08.2017r