To właściciele zwierzęcia, które spowoduje uszczerbek na zdrowiu drugiej osoby odpowiedzialni są za wypłatę odszkodowania. Powoływanie się na naturalny instynkt zwierząt oraz brak fizycznego kontaktu zwierzęcia z poszkodowanym w momencie wypadku nie może być przyczyną wyłączenia odpowiedzialności

– wynika z orzeczenia Sądu Okręgowego w Olsztynie (IX Ca 137/14).

Sprawa dotyczyła emerytki, która wchodząc po klatce schodowej została przestraszona przez psa sąsiadów. Zwierzę co prawda nie zaatakowało fizycznie kobiety, lecz sam fakt głośnego szczekania i niespodziewanego pojawienia się psa spowodował, że starsza kobieta zachwiała się, straciła równowagę i spadła ze schodów. Powódka wniosła o zasądzenie kwoty 37 tys. zł wraz z ustawowymi odsetkami od dnia wniesienia pozwu do dnia zapłaty oraz o obciążenie pozwanych kosztami procesu, a ponadto o zobowiązanie pozwanych do ponoszenia kosztów jej leczenia w przyszłości. 30 tys. zł miało stanowić zadośćuczynienie za doznaną krzywdę, a dodatkowe 7 tys. zł miało pokryć koszty leczenia - kobieta doznała bowiem złamania kości piszczelowej, sześciennej oraz piętowej. Co więcej, lekarze badający pacjentkę podejrzewali u niej wystąpienie torbieli śródkostnej kości piszczelowej. Konsekwencją doznanych urazów był pobyt w szpitalu, ograniczenie samodzielności ruchowej oraz konieczność stawiania się na licznych kontrolach w poradni z powodu silnych bóli obu nóg. Stopień trwałego uszczerbku na zdrowiu powódki spowodowany urazami doznanymi w wyniku wypadku został oszacowany przez biegłego na 13 proc.

Zgodnie z art. 431 § 1 k.c., na który powołał się Sąd Rejonowy w Mrągowie, obowiązek naprawienia szkody wyrządzonej przez zwierzę spoczywa na osobie, która je chowa lub posługuje. W orzecznictwie i doktrynie przyjmuje się, że zwierzę chowa ten, kto sprawuje nad nim pieczę dla własnych celów, dostarczając zwierzęciu schronienia i utrzymania. Z kolei za posługującego się zwierzęciem uznaje się tego, kto w sposób bardziej dorywczy się nim opiekuje. Sąd przyznał zatem rację co do możliwości ubiegania się o zadośćuczynienie z art. 445 § 1 k.c.

Sąd Okręgowy w Olsztynie potwierdził, iż brak bezpośredniego kontaktu fizycznego pomiędzy psem a powódką nie wyłącza odpowiedzialności odszkodowawczej właścicieli zwierzęcia. Zgodnie bowiem z twierdzeniem sądu, „w doktrynie wskazuje się, że szkody na osobie (w postaci zarówno uszczerbku majątkowego, jak i krzywdy) mogą być w szczególności wynikiem urazu fizycznego wskutek kontaktu z organizmem zwierzęcia, np. ugryzienie, podrapanie, ukąszenie, uderzenie kończyną lub rogami, urazu fizycznego doznanego w inny sposób, np. w następstwie upadku z powodu ucieczki przed atakującym zwierzęciem, przez ruch przedmiotu spowodowany przez zwierzę (np. przejechanie ciągniętym przez rozpędzone konie wozem, uderzenie przez spadający element uszkodzonego przez zwierzęta ogrodzenia), rozstroju zdrowia w wyniku silnego stresu wywołanego atakiem zwierzęcia czy nawet spowodowanego samym niespodziewanym pojawieniem się w obecności człowieka agresywnego psa, choćby niepołączonym z atakiem”.

Biorąc jednak pod uwagę wiek poszkodowanej, Sąd Okręgowy w Olsztynie uznał, że żądana przez nią suma jest zbyt wysoka. Wysokość odszkodowania ustalono ostatecznie kwotę 20 tys. zł.

Przypominam, że polisa OC może zabezpieczać przed skutkami zdarzeń, które mają miejsce w sytuacjach życia prywatnego. Otrzymasz wsparcie, jeśli w wyniku zdarzenia, za które odpowiedzialność ponosisz Ty lub Twoi bliscy spowodują, że  ucierpi w jakiś sposób osoba trzecia: np. tak jak w powyższym przykładzie lub Twoje dziecko pomaże ściany domu obok albo zalejesz sąsiada z dołu. Ubezpieczenie działa również poza domem: np. jeśli potrącisz kogoś na nartach lub zepsujesz telewizor w hotelowym pokoju.

Wykupienie ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej to sprawdzona metoda na zapewnienie sobie spokoju. Posiadacze polisy OC w życiu prywatnym nie będą musieli ponosić kosztów z własnej kieszeni, odpowiedzialność za pokrycie roszczeń spadnie na ubezpieczyciela. Takie ubezpieczenie możemy wykupić jako samodzielny produkt lub jako część pakietu  na przykład ubezpieczenia mieszkaniowego.

Zakres ubezpieczenia OC w życiu prywatnym może być różny. W dużej mierze to od nabywcy polisy zależy, jakie zdarzenia obejmie ubezpieczeniem.

Pamiętajmy, że OC będzie swoim zakresem obejmowało te zdarzenia, które miały miejsce z naszej winy. W przypadku, gdy zalanie nastąpi np. w wyniku fabrycznej wady węża od pralki używanego zgodnie z przeznaczeniem, nasz ubezpieczyciel może nie wypłacić sąsiadowi ani złotówki. Jednakże wiele towarzystw ubezpieczeniowych bierze odpowiedzialność za zalanie na zasadzie ryzyka. Oznacza to, że wypłacą odszkodowanie, bez względu na to, kto zawinił. Żeby nie mieć wątpliwości w tej kwestii, trzeba dokładnie wczytać się w warunki ubezpieczenia przy podpisywaniu umowy.

Towarzystwa nie pokryją szkody popełnionej umyślnie lub pod wpływem alkoholu czy innych środków odurzających. OC w życiu prywatnym najczęściej nie obejmie też szkód wywołanych podczas czynności związanych z działalnością zawodową.

08.09.2017r