Już starożytni Rzymianie kierowali się maksymą „Ignorantia iuris nocet” (Nieznajomość prawa szkodzi). Czy to samo można powiedzieć o ubezpieczeniach? Czy ich nieznajomość może szkodzić? Każdy z nas ma jakiś majątek, każdy z nas codziennie (nawet nieświadomie) dokonuje określonych czynności prawnych, choćby kupno czegokolwiek.

Każdy z nas od momentu urodzenia ma zdolność prawną. Można powiedzieć, że prawo nas „otacza”. To prawo rodzi m.in. zobowiązania w tym roszczenia o naprawienie poniesionej szkody.

Połączenie dwóch składników - prawa i ubezpieczeń, a ściślej ujmując szeroko pojętych finansów przedstawię na przykładzie dotyczącym dziedziczenia. W tej sytuacji stanowią one nierozłączne elementy skutecznego planu sukcesji, czyli przekazania majątku dla następnego pokolenia zarówno w rodzinie jak i w firmie. Możemy dziedziczyć z ustawy, bądź na podstawie testamentu. Tu pojawia się pierwszy kłopot, nie spisujemy testamentów. Godzimy się na to, co zaplanował za nas ustawodawca. Z reguły takie zachowanie rodzi problemy, które można było zawczasu przewidzieć i im zapobiec. W ostatnich latach coraz częściej niestety widzi się nagłówki gazet poświęcone historiom osób, które odeszły bez dobrze przygotowanego i spisanego testamentu. I pomimo ich zapewne ogromnego pragnienia, aby sprawy, które zostawili były uporządkowane, a w rzeczywistości wygląda to niestety zupełnie inaczej.

Zobaczmy to na przykładzie: młode małżeństwo na dorobku Piotr i Anna, mają jedno dziecko, dwuletniego Jasia. Obydwoje są zatrudnieni na etacie, zarabiają po ok. 3 tys. zł netto każde. Mają też, jak wiele polskich rodzin, kredyt na mieszkanie w wysokości 350 tys. zł, wzięty na 30 lat, aktualna  rata miesięczna to 2,2 tys. zł, czynsz to 550 zł. Mają też w pracy ubezpieczenia grupowe z sumą ubezpieczenia po 30 tys. zł, rozszerzone o śmierć w wyniku nieszczęśliwego wypadku. W przypadku zaistnienia takiej okoliczności wypłata wyniesie  60 tys. zł. Podsumowując:  koszty stałe: 2,7 tys. zł, dochód: 6 tys. zł, mają też oszczędności w wysokości 2 tys. zł.

Pewnego dnia w tragicznym wypadku samochodowym ginie Piotr.

Niestety szkody emocjonalne to nie jedyny problem. Nagle okazuje się, że rodzina ma dużo mniejszy budżet domowy. Z dotychczasowych  6 tys. zł miesięcznie, ma do dyspozycji raptem tylko połowę czyli 3 tys. zł.

Co dzieje się dalej?

Anna razem z małoletnim Jasiem stali się współwłaścicielami schedy spadkowej. Jaś niestety nie posiada zdolności do czynności prawnych. Wszystkie decyzje dotyczące jego majątku, które przekraczają tzw. zarząd zwykły będą się mogły dokonać tylko za zgodą sądu rodzinnego. Taką czynnością będzie na pewno odrzucenie spadku, zaciągnięcie zobowiązania, sprzedaż nieruchomości. Dodatkowo postępowanie w sądzie, które może trwać nawet rok, w znacznym stopniu uniemożliwi dysponowanie majątkiem. Możliwość taka pojawi się dopiero po zakończeniu procesu dziedziczenia i to za zgodą sądu rodzinnego. Anna nie może reprezentować swojego syna Jasia przed sądem (sprzeczność interesów), będzie to robił wskazany przez sąd kurator.

Z polisy co prawda wypłata wyniosła 60 tys. zł. i pozwoliło to spłacić częściowo kredyt na mieszkanie. W wyniku tego rata zmniejszyła się do 1,9 tys. zł miesięcznie co i tak stanowi prawie  dochodu Anny. W tej sytuacji wierzyciel w tym wypadku bank, powołując się na zasadę zmiany okoliczności za zobowiązanie, która może powodować niewypłacalność dłużnika, zapewne wypowie umowę kredytową, czego dalszą konsekwencją będzie utrata mieszkania.

Jak to ma wyglądać?

Każdy z nas powinien mieć przygotowany plan sukcesji. Prosta czynność prawna, taka jak spisanie testamentu uregulowałaby kwestię dziedziczenia. W tym przykładzie  Piotr i Anna powinni mieć spisane testamenty, w których powołują siebie nawzajem jako jedynych spadkobierców. Powoduje to zlanie w całość majątku małżeńskiego. Ułatwi to zarząd tym majątkiem a jednocześnie unikamy spisu inwentarza. Testament może zawierać tzw. podstawienie, w którym wskazujemy spadkobiercę na wypadek, gdyby wcześniej powołany do dziedziczenia nie chciałby bądź nie mógłby przyjąć spadku. Testament może zawierać inne rozporządzenia bądź zapisy, chociażby kwestia opieki nad dzieckiem w przypadku jednoczesnej śmierci obydwojga rodziców.

Niepokojące FAKTY:

  • Większość z nas nigdy nie myślała o spisaniu testamentu,
  • Tak naprawdę to dzieci uważane są za najbardziej poszkodowane. Większość rodziców posiadających małoletnie potomstwo, nie sporządziła testamentu, a te osoby, które już to zrobiły, nie weryfikowały go stosownie do zmieniających się okoliczności.

 

Każdy powinien zacząć od odpowiednio sporządzonego testamentu!

Przekaż bogactwo, a nie problemy!

   

A jaka w tym przypadku będzie rola dobrze dopasowanej polisy ubezpieczeniowej?

Z testamentu wynika, że całość tzw. masy spadkowej przypada drugiemu małżonkowi. Pamiętajmy, że w jej skład wchodzą zarówno aktywa jak i pasywa spadku. Czyli to co jest na plusie, ale też i to co jest na minusie, np. kredyt mieszkaniowy.

Naszym celem jest: zmniejszenie kredytu hipotecznego po śmierci jednego z małżonków, zabezpieczenie dziecka oraz zabezpieczenie majątku rodziny.

Przed zakupem polisy Piotr i Anna powinni ustalić w banku swoją samodzielną zdolność kredytową. Pozwoli im to poznać spełnienie jakich warunków w ocenie kredytodawcy nie spowoduje obawy co do spłaty wierzytelności. W tym przypadku minimalna suma ubezpieczenia dla jednej osoby powinna zawierać się pomiędzy 200-250 tys. zł. Umożliwi to w przypadku śmierci jednego z nich zmniejszenie kredytu do ok. 100 tys. zł. Wpłynie to jednocześnie na obniżenie raty kredytu niemalże do 600 zł. miesięcznie. W polisie powinni oni wskazać siebie nawzajem jako uposażonych.

Świadczenie z polisy to pieniądze, które nie stanowią masy spadkowej. W tym przejawia się przewaga ubezpieczenia nad innymi sposobami zabezpieczenia. Dlatego mogą one służyć w szczególności do rozliczeń, tak jak w przykładzie spłaty kredytu. Mogą też być przeznaczone do wykonania zapisów lub wypłaty zachowków.

Niepokojące FAKTY:

  • Większość polis w naszym kraju to polisy grupowe, w których dominującą rolę odgrywają tzw. świadczenia rodzinne wypłacane w przypadku śmierci rodzica lub urodzenia dziecka.
  • Inaczej jak przy braku testamentu to nie tylko dzieci, ale też i całe rodziny uważane są za najbardziej poszkodowane. Większość ubezpieczonych nie analizowała zakresu swoich polis pod kątem dopasowania ich do aktualnych potrzeb.

Wykonanie tylko jednej z opisanych czynności - spisanie testamentu lub wykupienie polisy jest obarczone dużym ryzykiem, że zamysł spadkodawcy nie będzie mógł być zrealizowany. Sam testament spowoduje co prawda, że mamy scalony majątek, ale nie mamy pieniędzy na spłatę zobowiązań. Istnieje duże ryzyko braku zdolności kredytowej, skutek - do przewidzenia. Natomiast sama polisa ubezpieczeniowa zapewni pieniądze, które posłużą jako spłata kredytu, ale powstanie współwłasności ułamkowej na każdym składniku majątku może uniemożliwić swobodny ich zarząd. Sprzedaż czegokolwiek lub obciążenie prawem, nawet wynajem mieszkania będzie możliwy jedynie za zgodą sądu rodzinnego. Stanowisko sądu będzie jednoznaczne i łatwe do przewidzenia - dbanie o interes małoletniego dziecka przede wszystkim.

 

…..świadomi młodzi rodzice Anna i Piotr  po narodzinach syna Jasia wykupili ubezpieczenie na życie oraz dodatkowo spisali testamenty. Zdawali sobie sprawę z tego, że gdyby którykolwiek z nich umarło to ten, co zostanie i będzie wychowywał Jasia może mieć bardzo poważne problemy. Ich niepokój dodatkowo wzmacniał kredyt hipoteczny wzięty na zakup  wspólnego mieszkania, który muszą spłacać jeszcze przez wiele lat….

 

Każdy kto choć w znikomej części widzi w opisanej historii swoją sytuację powinien zdawać sobie sprawę z istniejących zagrożeń. Jednak samo to niczego nie zmieni, konieczne jest podjęcie działań.

 Adam Stefański

17.07.2019r