Masowy rozwój motoryzacji wpływa na wzrost liczby wypadków komunikacyjnych. Odpowiedzialność posiadaczy pojazdów reguluje kodeks cywilny. Jednak nie zawsze  jest to wystarczający środek ochrony interesów pokrzywdzonego. Bardzo często bowiem szkody wyrządzone ruchem pojazdu przerastają możliwości płatnicze sprawców wypadków.

Co z tego, że z mocy prawa winowajca zobowiązany jest do zapłaty i naprawienia jej skutków, gdy jest on całkowicie niewypłacalny. Dla zaradzenia tym niedostatkom prawa powszechnie na świecie stosuje się różne modele ubezpieczeń, które wzmacniają ochronę ludzi przed szkodami wyrządzonymi pojazdami mechanicznymi. Przepisy ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych regulują zasady ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej za szkody powstałe w związku z ruchem pojazdów. Na ich podstawie posiadacze obowiązani są ubezpieczyć się od odpowiedzialności cywilnej (OC) za szkody spowodowane ruchem tych pojazdów.

Do dalszych rozważań warto jest odpowiedzieć na pytanie, co oznacza wyrażenie ruch pojazdu?

Pojazd w ruchu - uznaje się wtedy, gdy pracuje silnik lub mechaniczny środek komunikacji przemieszcza się w przestrzeni własnym napędem albo nawet siłą bezwładności”. Według szerszego ujęcia pojazd jest w ruchu od chwili uruchomienia silnika aż do momentu ukończenia jazdy na skutek osiągnięcia miejsca przeznaczenia lub z powodu planowanej przerwy w podróży. W świetle tego zatrzymanie pojazdu lub krótkotrwały nawet postój w toku podróży traktuje się jako ruch pojazdu.

Wobec tego, kiedy dochodzi do szkody w związku z ruchem pojazdu?

Z tego typu szkodą mamy do czynienia nie tylko w przypadku zetknięcia się pojazdu z osobą poszkodowanego czy należącymi do niego przedmiotami, ale też, gdy np. wobec nieprawidłowego manewru wyprzedzania jadący z naprzeciwka samochód wjedzie do rowu. Podobnie w wyniku oślepienia reflektorami przy  nie zastosowaniu świateł mijania bądź nieprawidłowym ich ustawieniu. Ustawodawca celowo w tego typu sytuacjach odrywa odpowiedzialność od winy.

W przypadku potrącenia pieszego, jaka będzie podstawa odpowiedzialności?

Jeżeli np. dojdzie do potrącenia osoby na przejściu dla pieszych to kierujący będzie odpowiadał odszkodowawczo pomimo tego, że ofiara wypadku np. wtargnęła na pasy. Będzie to odpowiedzialność na zasadzie ryzyka. W takiej sytuacji odszkodowanie może być pomniejszone o ewentualny stopień przyczynienia się poszkodowanego. Sprawca może uwolnić się od odpowiedzialności jeżeli wykaże jedną z trzech przesłanek egzoneracyjnych, którymi są: siła wyższa, wyłączna wina poszkodowanego, wyłączna wina osoby trzeciej. Co więcej zakładając, że do wypadku mogło dojść np. w związku z zasłabnięciem za kierownicą, ataku epileptycznego czy stoczeniem się pustego pojazdu po pochyłej powierzchni trudno byłoby przypisać kierującemu winę. Nie można bowiem o niej mówić w przypadkach, gdy szkoda powstała poza jego wolą. Z punktu widzenia analizowanej odpowiedzialności bez znaczenia pozostaje więc kryterium sprawstwa.

Ustawodawca odstępuje od zasady ryzyka, nakazując stosowanie zasad ogólnych (zasada winy) w dwóch przypadkach:

1) zderzenie mechanicznych środków komunikacji,

2) względem osób przewożonych z grzeczności.

Poddanie omawianych przypadków zasadzie winy oznacza, że każdy z posiadaczy środków komunikacji, które uległy zderzeniu, może żądać od drugiego naprawienia szkód wynikłych z jego winy.

Problematyczną kwestią jest odpowiedzialność odszkodowawcza posiadacza pojazdu względem osoby, która kierowała pojazdem w czasie, kiedy nastąpiło zdarzenie wywołujące szkodę. Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że kierowca przejmuje na siebie ryzyko ewentualnych szkód, których może doznać wskutek ruchu kierowanego przez siebie pojazdu.  

Co to oznacza?

Przykład z życia - sprzedajemy samochód. Ewentualny nabywca po obejrzeniu auta udaje się na jazdę próbną. Kierowca porusza się zgodnie z przepisami ruchu drogowego  a pomimo tego dochodzi do wypadku. Sprawcą okazał się bezpański pies, który wybiegł na drogę. W celu jego ominięcia  kierowca wykonał gwałtowny manewr i stracił panowanie nad pojazdem. Auto uderzyło w przydrożne drzewo. Oprócz uszkodzonego samochodu obrażeń doznał kierujący. Zgodnie z art. 436 § 1 k.c. w zw. z art. 435 § 1 k.c. wynika jednak, że posiadacz pojazdu ma na zasadzie ryzyka naprawić szkodę wyrządzoną komukolwiek, a więc także osobie kierującej jego pojazdem, czyli w tym przypadku kupującemu pojazd. Wyłączenie odpowiedzialności posiadacza wobec kierowcy nie może być uzasadnione dorozumianą umową między nimi, uchylającą z góry tę odpowiedzialność, a to ze względu na art. 437 k.c.

Racjonalność ustawodawcy każe domniemywać, że przymus posiadania obowiązkowego ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej pojazdów mechanicznych jest spowodowany tym, że nie do końca jako kierowcy zdajemy sobie sprawę jak kosztowne mogą być skutki wypadku. Nie bez przyczyny sumy gwarancyjne dla takich polis dla jednego zdarzenia to:

1) 5 210 000 EUR dla szkód na osobie,

2) 1 050 000 EUR dla szkód w mieniu.

Jak widać obowiązkowe ubezpieczenie OC pojazdów mechanicznych to nie „widzimisię” ustawodawcy. W przypadku braku takiego obowiązku spowodowanie szkody komunikacyjnej mogłoby wiązać się dla sprawcy z bankructwem lub popadnięciem w niewyobrażalne zadłużenie. Dodatkowo poszkodowany byłby pozbawiony rekompensaty i zadośćuczynienia za doznaną krzywdę.

Adam Stefański

14.11.2020r