Planem sukcesji możemy określić świadome, celowe i dobrowolne zarządzanie własnym (rodzinnym) majątkiem w dłuższej perspektywie czasowej. Należy go postrzegać na dwóch płaszczyznach. Po pierwsze jego celem jest budowa, a potem stopniowe przekazywanie majątku w rodzinie; także poprzez przygotowywanie naszych sukcesorów, następców, do roli zarządzania majątkiem, jaki zostanie im powierzony.

 

Na tym etapie plan sukcesji obejmuje takie narzędzia jak darowizny, intercyzy, produkty inwestycyjne i kapitałowe, lokaty, polisy ubezpieczeniowe. Ma nas przeprowadzić przez kolejne etapy życia, zgodnie z planami, które realizujemy i które dostosowujemy do zmieniającej się rzeczywistości.  Po drugie, na wypadek, gdyby na danym etapie życia nas zabrakło, powinniśmy zapewnić wykonanie tego, czego byśmy sobie życzyli, a mianowicie: utrzymanie majątku, płynność zarządzania majątkiem, właściwy i bezsporny podział majątku w rodzinie, finansowe pokrycie spłat pomiędzy spadkobiercami lub osobami trzecimi (wspólnikami), zapewnienie wykonania innych funkcji, jak na przykład opieki nad dziećmi lub osobami starszymi i chorymi. Ta płaszczyzna dotyczy rozważenia zajścia określonych zdarzeń: śmierci poszczególnych członków rodziny lub organizacji gospodarczej (spółki) oraz jednoczesnej śmierci kilku osób w różnych konfiguracjach. Wówczas dopiero możemy stwierdzić, że nasze planowanie obejmuje wszystkie ryzyka i jest do końca przemyślane.

 

Z tą teorią nie rezonuje fakt, że tylko 14% polskich przedsiębiorstw przeszło sukcesję w zakresie własności i zarządzania a 57% zapytanych Polaków nie rozmawia na temat sukcesji z potencjalnymi sukcesorami. W krajach europejskich sukcesję z pierwszego do drugiego pokolenia przechodzi tylko 30% firm rodzinnych, a z drugiego do trzeciego pokolenia tylko 10% firm rodzinnych (dane wg raportu opublikowanego przez PwC i Instytut Biznesu Rodzinnego w 2016 r).

 

W tym miejscu warto przytoczyć dwa przykłady:

 

Mariusz Walter, honorowy prezydent Grupy ITI, w rozmowie z „Forbesem”, opublikowanej w wydaniu miesięcznika z dnia 25.08.2015 r., stwierdził, że godząc się na sprzedaż TVN czuł się „jakby sprzedał 25 lat pracy i 50 lat swojego dorobku w mediach”. - Sprzedaż była wymuszoną decyzją. Przede wszystkim przez zgon mojego przyjaciela, Jana Wejcherta - powiedział Walter, przypominając, że większość rodziny Wejchertów chciała zająć się inną działalnością niż prowadzenie biznesu telewizyjnego. - Mieli formalne i rzeczywiste prawo do swoich udziałów w dziedzictwie ITI. A że były to kwoty duże, przekraczające wówczas nasze możliwości, musiało dojść do sprzedaży „rodowych sreber”. Nie można było zaspokoić ich słusznych oczekiwań przez spółkę, która osiągnęła rozsądną granicę zadłużenia i nie powinna zaciągać kolejnych kredytów na wykup niektórych udziałowców - wyjaśnił w wywiadzie Walter.

 

Kiedy w lipcu 2015 roku zmarł Jan Kulczyk, zawrzało nie tylko w środowisku rodzimych biznesmenów. Najbogatszy Polak zostawił wszak po sobie aktywa wyceniane na 14-15 mld zł. Wielu przedsiębiorców, niezależnie od skali prowadzonej działalności, zastanawiało się wówczas, kto i na jakich zasadach przejmie jego biznes. Warto przecież przyglądać się rozwiązaniom, które zostały zaprojektowane dla największych. Ostatecznie okazało się, że miliarder sporządził testament, w którym ustanowił wspólne zarządzanie majątkiem przez dwoje dorosłych dzieci. W dokładnej instrukcji zdecydował, że Dominika i Sebastian mają podejmować wszystkie decyzje dotyczące spadku razem i jednogłośnie, przewidział też możliwość sporów między nimi i sposoby ich rozstrzygania.

 

Jak widać tylko na tych dwóch przykładach pojęcie planu sukcesji powinno dotyczyć spójnych, systematycznych celów jednostki do osiągnięcia działania celowego, w tym przypadku przekazania majątku następcom. Warto zauważyć, że taki plan będzie racjonalny wtedy i tylko wtedy, gdy:

  • jest on zgodny z zasadami racjonalnego wyboru zastosowanymi do wszystkich istotnych cech sytuacji tej osoby;
  • jest to ten z planów spełniających ten warunek, który zostałby przez osobę przyjęty po racjonalnym namyśle, a więc z pełną świadomością istotnych faktów i po dokładnym rozważeniu konsekwencji

 

Jeśli więc nadal nie motywuje nas roztropność to być może strach będzie pomocnym bodźcem. W takiej sytuacji powinniśmy stworzyć koncepcję bezpieczeństwa i dobrostanu dla swojej własnej osoby oraz dla swoich najbliższych. Powinna ona być skoncentrowana na długoterminowej pomyślności, a nie tylko koncentrowanie się na krótkoterminowych korzyściach.

Miłego dnia

Adam Stefański